|
Takie są wyniki ankiet, które były dostępne na internetowej stronie Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. Młodzi Dolnoślązacy anonimowo wypełniali je od marca do czerwca. Zrobiło to 937 uczniów. Na ankietę najczęściej odpowiadali chłopcy z gimnazjów. Nie jest to zaskakujące. Z wszystkich badań wynika, że najwięcej przemocy jest właśnie w gimnazjach.
Wyniki kuratoryjnej ankiety są bardzo niepokojące. Aż 15 proc. uczniów nie wie, do kogo pójść, gdy staną się ofiarami przemocy, a 10 proc. młodych ludzi deklaruje, że nigdzie nie zgłosiłoby takiego faktu. Najwięcej osób poszłoby do księdza i do psychologa, najmniej - do pedagoga (zaledwie 3 proc.!). Kto w szkole jest źródłem agresji? Dorośli ze szkoły i inni uczniowie, rzadziej - rówieśnicy z klasy. Przypadki agresji najczęściej zdarzają się w autobusie szkolnym, w szatni, w drodze do i ze szkoły, w sali lekcyjnej.
- Rzadko przychodzą do nas młodzi ludzie mówiący o przemocy. Boleję nad tym, bo wiadomo, że ten problem istnieje - mówi Maria Kędzierska, psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 przy ul. Braniborskiej. - Myślę, że uczniowie często nawet nie wiedzą, że mogą do nas przyjść. Kiedyś dyrektorzy szkół zapraszali nas na spotkania z uczniami czy nauczycielami. Teraz wyszło to z mody.
Jak kuratorium ocenia wyniki ankiet? - Teraz będziemy je dokładnie analizować, trafią też do szkół - mówi Czesława Konarska, dyrektor działu kształcenia podstawowego i gimnazjalnego w kuratorium. - Zastanawiające jest to, że uczniowie tak często stwierdzali, że doświadczają przemocy ze strony osób dorosłych ze szkoły. Podkreślam jednak, że nie należy tych wyników traktować jako badań, a jedynie jako pilotaż. Na ankietę nie odpowiedziało wielu uczniów, biorąc pod uwagę to, że w naszym województwie mamy ich blisko pół miliona.
Wśród tych, którzy odpowiedzieli na ankietę, 61 proc. to gimnazjaliści, 22 proc. - uczniowie podstawówek, 17 proc. - młodzież ze szkół ponadgimnazjalnych, 61,6 proc. - chłopcy, 38,4 proc. - dziewczęta.
Do końca roku pracownicy kuratorium mają opracować kolejną ankietę. Miejmy nadzieję, że zrobią to lepiej niż teraz. W tej uczniowie np. nie określali miejsca zamieszkania. Możemy tylko przypuszczać, że zgłoszenie problemu księdzu deklarują raczej uczniowie ze wsi niż z miast. Ciekawe byłoby też wiedzieć, jak na pytania odpowiadali uczniowie poszczególnych typów szkół. Nie zrobiono takiego opracowania. Nie wiemy też, kim jest "dorosły ze szkoły", który w opinii 42 proc. uczniów jest źródłem agresji. Nauczyciel, sprzątaczka, woźny? Do pedagoga przyszłoby z problemem tylko 3 proc. uczniów. Ale w niektórych szkołach jest np. tylko psycholog. Niedookreślone są też same terminy "przemoc" i "agresja". Dla jednych przemocą jest dopiero pobicie, dla innych - już przekleństwa pod ich adresem.
- Wszystkie te kwestie zauważyliśmy - mówi Czesława Konarska, dyrektor działu kształcenia podstawowego i gimnazjalnego w Kuratorium Oświaty we Wrocławiu. - Jesteśmy teraz bogatsi o te doświadczenia i drugą ankietę na pewno zrobimy lepiej. Nie stać nas na zatrudnienie socjologa, zresztą taką decyzję musiałoby podjąć Ministerstwo Edukacji.
(Źródło: Michał Wolniak, Gazeta we Wrocławiu, 30 września i 9 października 2003) |